Przeczytane we wrześniu

We wrześniu to z czytaniem nie poszalałam. Tak to jest jak się trafi na niefajną książkę i się ją męczy po kilka stron dziennie. Dziś będzie tylko o trzech książkach: jedna mnie wkurzyła, druga wciągnęła, a trzecia sprawiła, że odzyskałam 10 zł.



Terry Pratchett życie i praca z magią w tle. Craig Cabell

Nie znam twórczości Terry’ego, ale miałam ochotę na jakąś biografię. A zamiast biografii dostałam dziwną analizę książek Pratchetta. I to taką w stylu zgaduję co autor miał na myśli. Zamiast ciekawostek z życia mamy rozwleczone teksty o różnorakich wydaniach i ile są warte. Książka formą przypomina pracę magisterską – no niby o czymś jest, ale mało kogo to interesuje. Namęczyłam się z tą pozycją, ale dzięki niej postanowiłam, że w końcu sięgnę po Świat Dysku, żeby sobie wyrobić własne zdanie 😉

Poza sezonem. Jørn Lier Horst.

Całkiem przyzwoity kryminał. Taki w sam raz na deszczowy wieczór – można wczuć się w klimat i przy okazji docenić domowe ciepełko. Jest trup, są handlarze narkotykami, jest córka policjanta i gwiazda telewizji. A wszystko połączone ciekawą historią. Jedyne co mnie trochę zasmuciło, to częste wspominanie „przybyszy ze wschodniej Europy” jako negatywne postaci. No cóż, pewnie znikąd się to nie wzięło. Książkę polecam, przyjemnie się czytało.

Sztuka skutecznego proszenia. Jak umiejętnie narzekać, aby osiągnąć cel, poprawić relacje z ludźmi i wzmocnić poczucie własnej wartości. Guy Winch.

Zacznę od tego, że główny tytuł zupełnie nie pasuje do książki. Podtytuł  zdecydowanie bardziej. Przeczytałam już wiele tego typu poradników i muszę przyznać, że ten jest naprawdę udany. Uczy jak narzekać, żeby coś z tego narzekania jednak było. Bo to, że będziemy biadolić każdej napotkanej osobie, że jest źle, to nic w naszym życiu nie zmieni. Za każdym narzekaniem powinno pójść działanie – jeśli nie pasuje nam zachowanie partnera, to z nim porozmawiajmy. Z nim, a nie z przyjaciółką przy winie.

Podczas czytania nadarzyła się okazja, żeby spróbować metody przedstawionej w poradniku. Robiłam zakupy w księgarni internetowej i w e-mailu podsumowującym zamówienie okazało się, że jedna książka kosztowała 10 zł więcej niż wyświetlało się na stronie. Trochę się wkurzyłam. Normalnie olałabym tą sytuację i po prostu zapamiętała, żeby więcej nie robić tam zakupów. Ale w tej sytuacji zachęcona poradami z książki napisałam e-mail do księgarni z opisem sytuacji. Po kilku minutach przeprosili i odesłali pieniądze. Dostałam swoje 10 zł i przekonałam się, że „narzekanie” może być skuteczne.

Przy okazji mam dla Was małą radę: jeśli kupujecie coś przez internet, spróbujcie przekliknąć się do tego przez Ceneo. Czasem można zaoszczędzić nawet 20%! 😉

Powoli odkopuje się z mojej górki „książek do przeczytania” i mam miejsce na kolejne nowości. Macie coś ciekawego do polecenia? Najlepiej takie co się czyta szybko i przyjemnie 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *