CHEMIA, TESTOWANIE

Vizir GO Pods – moje ulubione kapsułki do prania

Pracuję poza domem lekko ponad tydzień, a już dotarło do mnie jak bardzo cenny jest czas. Od zawsze szukałam rozwiązań wymagających mało wysiłku, ale teraz to już konieczność. Można powiedzieć, że teraz jest czas na wykorzystanie w praktyce wszystkich moich teorii doskonałej organizacji.  Korzystam ze wszystkiego, co oszczędza czas.

Jedną z takich małych rzeczy pozwalających zaoszczędzić „minutkę” są kapsułki do prania. Pisałam już o nich kilkakrotnie (Persil, Ariel, Ludwik) i dalej podtrzymuję swoje zdanie, że jest to najwygodniejsza forma detergentów do prania. Mają też swoje minusy (niestety cena!), ale tak się już przyzwyczaiłam do tej wygody, że chyba zostanę przy nich na zawsze.

Testowałam wiele różnych kapsułek, ale przy Vizir zostałam najdłużej, to już moje trzecie opakowanie. Dlaczego?

  • świetnie dopierają ubrania
  • wystarczy jedna na pranie (ok. 4,5 kg)
  • są uniwersalne (i do bieli i do kolorów)
  • pranie pachnie po wyschnięciu
  • są wygodne w użyciu
  • zajmują mało miejsca

Kapsułki Vizir są łudząco podobne do Persila – przypadek? 😉 Jednak jak dla mnie Vizir wygrywa zapachem Alpine Fresh. Chyba po prostu kojarzy mi się z zapachem prania w dzieciństwie, bo w domu zawsze królował Vizir 😉 

Normalnie cena tych kapsułek jest dla mnie zabójcza, ale często w dyskontach (Biedronka, Netto) są na nie promocje i można je dostać za ok. 30 zł za 42 kapsułki.

Także tego, kobieta pracująca poleca kapsułki na problem braku czasu 🙂