Misja organizacja – rachunki domowe

Lubię robić comiesięczne opłaty. Nie żebym aż tak kochała wydawać pieniądze, ale dopiero jak spłacę wszystkie zobowiązania, to czuję się spokojna. Że nikt już nie będzie nic ode mnie chciał i wszystko to co na koncie, to mogę wydać (albo oszczędzić!).

Nie zawsze tak było. Kiedyś o rachunkach myślałam dopiero jak przyszła faktura i cóż, z zapłatą bywało różnie. Jak były pieniądze, to się płaciło. Jak nie było, to się odkładało do szuflady i czasem nawet zapominało. A odsetki leciały. I tak jak w czasach studenckich jakoś mało mnie ta sytuacja ruszała, tak później zaczęła mocno uwierać.

Kombinowałam co z tym fantem zrobić, aż w końcu opracowałam sobie system, który u mnie zadziałał. O żadnych rachunkach już nie zapominam, a zrobienie opłat zajmuje mi ok. 10 minut w miesiącu. Sposób jest genialny w swojej prostocie, bo potrzebujemy tylko kartki i ołówka.

Przygotowuje sobie po prostu miesięczne spisy wszystkich opłat. Każdy miesiąc wygląda inaczej, bo np. rozliczenia za gaz i prąd mamy co dwa miesiące, a sieciówka co trzy. A raz w roku wpadają opłaty typu podatek za nieruchomość. Zwykle takie zestawienie robię ok. tydzień przed wypłatą, żeby wiedzieć jak rozplanować inne wydatki. Kiedy pieniądze są już na koncie, to siadam i raz dwa puszczam te kilka przelewów. Nie ważne, czy termin zapłaty jest za 3 czy za 20 dni. Jeśli ma być zapłacony w tym miesiącu, to płacę od razu.

Ja swoje rozpiski robię w moim BuJo (KLIK!), ale można też zrobić na kartce i przywiesić na lodówce.

Tam gdzie są te XXX wpisuję kwoty, a na koniec to wszystko podliczam. Jeśli nie znam wysokości jakiejś opłaty, to wpisuję ją orientacyjnie, zwykle trochę z górką.

Jak widać na załączonym obrazu, każdy miesiąc się od siebie różni. Rozpiski kilkumiesięczne dają nam zdecydowanie szersze spojrzenie i pozwalają czasem na wyprzedzenie faktów. W czerwcu np. raczej nie będziemy mieli czasu na oglądanie Netflixa czy granie na konsoli, więc po co mamy opłacać subskrypcję? Gdybym nie myślała o tym wcześniej, pieniądze byłyby po prostu pobrane z konta (mamy tam podłączoną kartę).

Na rozpiskach umieszczamy wszystkie stałe opłaty, nie tylko rachunki. Może to być np. karnet na siłownię, przedszkole, bilety MZK, przegląd auta itp. Można robić je na bieżąco, ale ja naprawdę polecam zrobić sobie rozpiskę na cały rok i później po prostu dopisywać, jeśli zajdzie taka potrzeba. Zmniejsza się prawdopodobieństwo, że zapomnimy o jakiejś opłacie – np. płaconym raz w roku podatku od nieruchomości. A płacenie podwójnego + odsetki w przyszłym roku boli – wiem z doświadczenia 😉

Uff, chyba wyczerpałam temat. Mam nadzieję, że większość z Was nie ma żadnych problemów z płatnościami rachunków, ale ja chciałabym taki tekst przeczytać  5 lat temu. A może macie jakieś rady do dodania? Co u Was sprawdza się najlepiej?