Mój Bullet Journal

Mój Bullet Journal

Od kilku lat bezskutecznie poszukiwałam idealnego kalendarza. Zawsze coś mi w nich przeszkadzało: a to układ nie taki, a to za mało miejsca na notatki. Połowicznym rozwiązaniem okazały się plannery – można je było zacząć w dowolnym momencie roku i mniej więcej dopasować pod siebie. I pewnie zostałabym przy nich, gdybym nie natrafiła na ideę Bullet Journal.

Bullet Journal (dla znajomych Bujo) to po prostu zwykły zeszyt, który sami sobie rozplanowujemy. Za pomocą linijki i ołówka możemy sobie stworzyć idealny układ kalendarza i… co nam nam wyobraźnia podpowie. Do najpopularniejszych „dodatków” należą różne listy (zakupów, książek, filmów) i śledzenie swoich nawyków (trackery). Wszystko to ma na celu lepiej nam się zorganizować.

Niektórzy ze swoich bujo tworzą małe arcydzieła, ale wcale nie trzeba mieć talentu plastycznego, żeby bujo prowadzić (patrz ja:D). Na początek naprawdę wystarczy byle jaki zeszyt i długopis. Jeśli taka forma nam podpasuje, to wtedy można zacząć szaleć z akcesoriami. Ostrzegam, to niebezpieczne hobby 😀

Mój Bujo to Memobook. Jest trochę większy od normalnego zeszytu i jest w… kropki. I muszę przyznać, że to całkiem fajny pomysł. Łatwo się rysuje tabelki i całkiem wygodnie pisze.

Na początku rozrysowałam sobie całoroczny kalendarz, żeby mieć ogólny podgląd na rok. I wiedzieć, że moje urodziny przypadają w sobotę 😉

Potem zrobiłam szeroki plan poszczególnych miesięcy i powpisywałam ważne daty, czyli wszelkie urodziny i imieniny.

Dalej mam kilka kartek przeznaczonych na listy m.in. przeczytanych książek. W tym roku udało mi się przeczytać 52, w przyszłym roku mam zamiar pobić ten rekord 😉

Z okazji nowego roku zrobiłam sobie zestawienie celów na 2017. Zapisałam, więc muszę je zrealizować 😉

Po celach zaczęłam już część kalendarzową – tracker nawyków oraz styczniowe cele. (Widać też, jak przebijają cienkopisy, chociaż wydaje mi się, że w rzeczywistości jest to trochę mniej widoczne)

Eksperymentalnie postawiłam na rozkładówki tygodniowe z duuuużą ilością miejsca na notatki. Jak ten system się nie sprawdzi, to na następne tygodnie będę sobie mogła rozrysować inny układ.

I jeszcze mam do tego wszystkiego spis treści

Jestem zachwycona takim sposobem na organizację. I w końcu znalazłam zastosowanie dla mojej kolekcji naklejek i kolorowych długopisów 😉 No właśnie, o akcesoriach przydatnych (ale niekoniecznych) w bujowaniu będzie osobny post, bo trochę tego jest 😀

A jaki jest Wasz najlepszy sposób na organizację? Korzystacie z kalendarzy czy może całkowicie przestawiliście się na aplikacje mobile?