Czy sklepy oszukują? Kilka słów o Świeżakach i książkach z Lidla

Czy sklepy oszukują? Kilka słów o Świeżakach i książkach z Lidla

Ostatnio widzę w Internecie mnóstwo przejawów frustracji związanych z ostatnimi akcjami promocyjnymi Biedronki i Lidla. Tu zabrakło Świeżaków, a tam książek. Hurr durrr, „oszukali nas, więcej nie zrobię tam zakupów!!!” A tak naprawdę nikt nikogo nie oszukał, a większość krzykaczy wróci do znienawidzonego sklepu razem z kolejną promocją.

Mamy wybór

Może polska demokracja nie jest wzorem do naśladowania, ale mamy coś takiego jak gospodarka wolnorynkowa i uwaga, uwaga: mamy możliwość wyboru w jakim sklepie robimy zakupy! Nikt nikogo nie zmusza do robienia ich w sklepie x czy też y. I tak się składa, że jak już się zdecydujemy na konkretny sklep, to jest to równoznaczne z akceptacją jego regulaminu (oczywiście zgodnego z prawem). Branie udziału w różnorakich promocjach, to też zgoda na ich zasady.

Przeczytałeś regulamin?

Zwykle są nudne jak flaki z olejem, ale pomiędzy tymi flakami sklepy umieszczają dość istotne informacje typu „promocja obowiązuje do wyczerpania zapasów”.  Korzystając z promocji po prostu trzeba wziąć pod uwagę, że dla nas może zabraknąć. Jeśli nie jesteśmy w stanie tego zaakceptować, to po prostu zrezygnujmy z udziału. Serio, da się żyć bez maskotki.


Sklepy są od zarabiania…

Pomysłodawca akcji ze Świeżakami powinien dostać mega premię, bo to chyba najgłośniejsza promocja ostatnich lat. Nie ma wątpliwości, że sieć sporo na tym wszystkim zarobiła i spoko,  od tego są. Sama kilkukrotnie słyszałam jak dzieciaki w Lidlu mówiły do rodziców „kupcie to w Biedronce, to dostaniemy naklejki”. No i tu dochodzimy do kwestii moralnej, bo akcja zrobiona jest pod dzieci, a to bardzo delikatna grupa docelowa. Wszystko było super do momentu, w którym zabrakło maskotek.

… a rodzice od wychowywania

Wyczerpały się zapasy i co? Rodzice zaczęli biadolenia, że jak to teraz dziecku wytłumaczyć, bo ono zbierało te naklejki i miało dostać, a nie dostanie. Rozpacz dziecka jestem w stanie zrozumieć, ale zachowań rodziców na forach nie. To rodzice błędnie uznali i przekazali dziecku, że Świeżak im się należy. Biedronka akurat stanęła na wysokości zadania i postanowiła sprowadzić większą ilość maskotek, no to zaczęły się narzekania, że nie zdążą przed świętami – upierdliwcom nigdy się nie dogodzi. Sklep idzie im na rękę, ale oni i tak krzyczą, że Biedronka ich oszukała…


Książki z Lidla

Podobna sytuacja do Biedronki, tylko zamiast maskotek były książki. Książek zabrakło i była wywieszka, że akcja (zgodnie z postanowieniami regulaminu) jest zakończona. I znowu lamenty, bo ludzie „specjalnie do Lidla chodzili, zapasy robili, żeby te naklejki uzbierać, a zły Niemiec ich oszukał”

Nie ma nic za darmo
Pora sobie to uświadomić. My tych maskotek i książek nie dostaliśmy za darmo, tylko w zamian za lojalność wobec konkretnego sklepu. Oni w tym czasie zarobili na nas więcej niż wynosiła wartość tych przedmiotów.
Sama zbierałam naklejki i tu i tu, ale traktowałam to wszystko jak zabawę. Uda się to się uda, a jak nie, to płakać nie będę – zakupy i tak gdzieś musiałam robić, a jak mogłam na nich skorzystać, to czemu nie.
Dlatego ciężko mi zrozumieć tych wszystkich pieniaczy, bo wychodzi, że zakupy robili tylko dla tych maskotek. W swoich wypowiedziach zupełnie pomijają wartość przedmiotów, które kupili, aby te „gratisy” dostać. Ale właśnie dzięki nim takie akcje są tak bardzo popularne i teraz tylko czekać, czym nas sklepy zaskoczą 😉