Przeczytane w lipcu

Muszę się przyznać, że coś mi ostatnio czytanie książek nie idzie. Miotam się pomiędzy pozycjami branżowymi a czymś lekkim. Brak złotego środka sprawia, że przestało mi to w ogóle sprawiać przyjemność. Z pewną nadzieją wypatruję jesieni, dłuższych wieczorów i częstszych wizyt w bibliotece. I może dzięki temu uda mi się w końcu ukończyć wyzwanie 52 książki w rok 🙂
W lipcu przeczytałam cztery pozycje i mój domowy stosik w końcu trochę zmalał. Jutro się wybieram do punktu darmowej książki i może coś uda mi się wymienić 🙂 

1. Marcin Jacoby „Chiny bez makijażu”.

Myślałam, że to będzie opowieść o codziennym życiu Chińczyków. Po trosze jest, ale lepszym określeniem tej książki jest kompendium wiedzy o Chinach. Jest trochę historii, trochę geografii, odrobina polityki i gospodarki. Czytając, dziękowałam niebiosom, że urodziłam się w Polsce. Kultura chińska jest bardzo odległa od naszej i raczej bym się w niej nie odnalazła. 
Lubię takie książki, bo dzięki nim mogę poszerzać swoje horyzonty. Bo wiecie, fajnie się dyskutuje z osobą o takich samych poglądach, ale dopiero jak spotykasz kogoś o odmiennych, to dowiadujesz się czegoś nowego. 

2. Seth Godin.  „Marketing za przyzwoleniem. Jak zmienić obcych ludzi w znajomych, a znajomych w klientów. „

Następnym razem, kiedy będę sięgać po taką pozycję, sprawdzę rok wydania. Oryginalne 1999, polskie 2014 – trochę słabo, nie? Nie znam klasycznego marketingu, interesuje mnie przede wszystkim ten w internecie (tak, wiem, że to nielogiczne). Mam wrażenie, że przez te kilkanaście lat internet zmienił konsumentów i wiele danych z tej książki jest już nieaktualnych. Chociaż jest kilka stron, które czytałam kilka razy, żeby dobrze zapamiętać. 

3. Cecelia Ahern „Miłość i kłamstwa”

Zacznijmy od tego, że ta książka znalazła się w moim domu przez pomyłkę. Ani tytuł ani okładka nie zachęcały mnie do lektury. Aż pewnego dnia poczułam ochotę na coś odmóżdżającego. Romanse nie są totalnie w moim guście, ale potrzebowałam czegoś łatwego i lekkiego. I wiecie co? Okazało się, że to bardzo fajna proza. Nie mam pojęcia co ma ten tytuł i ta okładka do treści książki. Bo historia jest o tym, jak córka dowiaduje się o sekretnym (ale raczej nieszkodliwym) życiu ojca i próbuje dowiedzieć się więcej szczegółów. A wszystko przez kolorowe szklane kulki. 
Z okładki:
 „Miłość i kłamstwa” to poruszająca, skłaniająca do refleksji opowieść o tym, w jaki sposób najzwyklejsze decyzje, które podejmujemy, mogą wywierać nadzwyczaj ważki wpływ na całe nasze życie. I jak czasami wystarczy strumień światła, skierowany na kogoś innego, żebyś w pełni mógł poznać samego siebie”.

4. Agnieszka Skupieńska „Zostań Freelancerem. Praca zdalna od A do Z.”

Wymarzyła mi się praca w domu i próbuję to marzenie realizować. Po kilku miesiącach stwierdzam, że jest po prostu ciężko, ale się nie poddaję. Projektuję, piszę, czytam, jestem człowiekiem orkiestrą, ale brak efektów trochę demotywuje. Dlatego z dużą nadzieją podchodziłam do książki Agnieszki z bloga Biznesoweinfo.pl. Potrzebne mi było właśnie takie kompleksowe opracowanie tego wszystkiego o czym czytałam to tu to tam. Nie zawiodłam się 🙂 Szczególnie przypadł mi rozdział o wycenie swojej pracy, bo z tym mam chyba największy problem. No i dostałam motywacyjnego kopa, dowód, że jeśli się chce, to można 🙂
I niestety to już koniec. W sierpniu nie będzie lepiej, bo już mamy 9.08., a ja nawet książki w ręku nie miałam. Ale już zaczynam kompletować listę książek na jesień, polecicie mi jakieś tytuły? Tylko błagam, żadnych poradników, bo mam już przesyt.