Szybki patent na koldrę

Szybki patent na koldrę

Znacie problem ze skotłowaną kołdrą w poszwie? Nie mam pojęcia jak my śpimy, bo ZAWSZE rano muszę oblekać kołdrę na nowo. Pościel swoje poszwa swoje. Żeby tego było mało, to podobno w łóżku jestem strasznie terytorialna i zawłaszczam sobie całą kołdrę. 
Rozwiązaniem miała być kołdra 200 x 220cm. Owszem, teraz P. może czasem mieć nadzieję, że będzie miał się czym przykryć, ale problem skotłowania się powiększył. nawet jak ją oblekałam, to nigdy nie wiedziałam, czy bok 200 jest tam gdzie być powinien, czy to może 220.
Byłam tak zdesperowana, że chciałam użyć agrafek i zaryzykować, że się nimi w nocy pokłuję. Pech, a raczej szczęście chciało, że nie mogłam ich w domu zlokalizować. I nagle mój wzrok padł na gumkę do włosów na mojej ręce. EUREKA!!! 
Pomysł okazał się genialny, bo teraz zaścielenie łóżka zajmuje mi tylko chwilkę. Nic się nie przesuwa, w końcu! No i zabieg mało inwazyjny. 
Nasze łóżko ma 160cm, więc kołdra sobie swobodnie zwisa i nawet fajnie to to wygląda z tymi zawiązanymi końcówkami. 
Dobra, a teraz mi powiedzcie, czy też macie takie problemy pierwszego świata, czy może po prostu śpicie normalnie?
PS. Poszwę mam z Lidla (KLIK!) z mikrowłókna satynowego. Mimo, że to w 80% poliester naprawdę przyjemnie się pod nią śpi, jak ktoś kiedyś się będzie zastanawiał, to polecam 🙂