Ziaja, Liście Manuka Tonik – mój letni HIT

Ziaja, Liście Manuka Tonik – mój letni HIT

Po fenomenalnej paście (KLIK!) i po słabym żelu (KLIK!) przyszła pora na wypróbowanie toniku z serii Liście Manuka. Od kiedy zaczęłam stosować płyny micelarne całkowicie zapomniałam o takim kosmetyku jak tonik. Skóra co prawda nie protestowała, ale jak już przestała produkować kolagen, to wolę dmuchać na zimne. 
Dokładna nazwa tego produktu to „Oczyszczanie skóry normalnej, tłustej i mieszanej Liście Manuka Tonik zwężający pory na dzień/na noc” Uff, długaśna. 
Zdecydowałam się na ten tonik z dwóch powodów. Po pierwsze zbierał same pozytywne oceny na KWC, a po drugie ma genialne rozwiązanie w postaci psikacza. Rozpylany z odległości ok. 20 cm od twarzy daje super delikatną mgiełkę. 
Cała seria pachnie dla mnie idealnie i pisałam już chyba przy paście, że mogłabym mieć takie perfumy. Nie jestem dobra w opisywaniu zapachów, powiem Wam tylko, że jest mega świeży – no śliczny no 😉 
Do plusów możemy też zaliczyć estetyczne opakowanie i dużą wydajność. Psikam i psikam, a jego nie ubywa. 
A teraz kilka słów od producenta:
A teraz z ręką na sercu powiem Wam, że nie wiem czy coś z tego opisu jest prawdą. Bo toniku używam do… odświeżania twarzy w ciągu dnia (w sumie dopiero teraz doczytałam sposób użycia, wacik? O.o – to po co pompka?).
Jako mgiełka sprawdza się genialnie! Odświeża skórę, delikatnie chłodzi i oczywiście pachnie. Zwykle stosuję na „nagą” twarz, ale kilka razy zdarzyło mi się na taką z makijażem i nic mi nie spłynęło. W sumie stosuję nie tylko na twarz, ale na całe ciało – ten tonik pomógł mi przeżyć ostatnie upały. 
A tu skład:
Ja dopisuję ten produkt na listę wakacyjnego MUST HAVE, a Wam szczerze go polecam 🙂 Może nie stricte jako tonik, ale odświeżającą mgiełkę na upały 😉 
Tonik jest łatwo dostępny (Rossman, Natura itp.) i kosztuje ok. 8 zł.
Kuszą mnie strasznie kremy z tej serii, ale po żelu trochę się boję, że mnie wysuszą. Miałyście z nimi styczność?