Co Huszi kupiła #23

Co Huszi kupiła #23

Daaaawno nie było tu posta z tej serii i wcale nie dlatego, że nagle przestałam kupować 😉 Po prostu trochę kłopotu jest z cykaniem fotek każdemu nowo nabytemu produktowi. Postanowiłam jednak wrócić do starych praktyk, żeby bardziej to wszystko kontrolować (hahhaha) 
1. Zegarek z kotkami ^^. Nie nosiłam zegarka przez ostatnie pięć lat, ale zaczęło mnie denerwować wieczne szukanie telefonu, żeby sprawdzić godzinę. Zdecydowałam się na „ładny i tani”, jak się przyzwyczaję do tej zmiany, to pewnie zainwestuję w coś lepszego. House Outlet, 14,90zł. 

2. Łańcuch 😀 Mam swój ulubiony łańcuszek (z kotem albo rybami), który noszę codziennie. I w sumie mi to wystarcza, ale czasem przydałoby się coś bardziej dopasowanego. Kilka razy próbowałam coś kupić, ale przeraża mnie ta tandeta w sieciówkach – kawałek plastiku + łańcuszek jak z automatów nad morzem – za jedyne 50 zł. No way. No ale była promocja i do zegarka mogłam sobie wybrać coś za 2zł. Padło na najmniej tandetny (wyobraźcie sobie resztę…)
3. Obierak do warzyw. Wygląda dziwnie, ale jest mega wygodny. Tzn. nie wiem jak akurat te, ale mam podobny z Biedronki. Obieranie marchewek, ogórków itp. to bajka. Dorwałam na jakiejś wyprzedaży w Carrefour – 0,20 zł za sztukę 😀
4. Impossipuzzle. Wytłumaczy mi ktoś o co w nich chodzi? Wiem tylko, że to po prostu powielający się obrazek. Poszperałam w necie i przeraziły mnie kosmiczne ceny tego typu puzzli –  pierwotna w Empiku to 29.99 zł! A to tylko 100 elementów i tragiczna jakość. Zapłaciłam za nie 3,90 zł (Empik Outlet) i wg mnie nawet tyle nie warto za nie zapłacić.
5. Zwykłe granatowe spodnie. Mogłyby być bardziej dopasowane, ale za 20 zł (wyprzedaż w Realu) nie będę wybrzydzać.
6. Czarne haremki z Lidla. Dawno nie miałam tak wygodnych spodni! I to tylko za 25zł. Idealnie nadają się „po domu”, a w razie czego nie wstyd wyskoczyć w nich do sklepu. Z Lidla znikały jak ciepłe bułeczki, ale już niedługo kolejne w ofercie (KLIK!)

7. Pięciopak skarpetek. Od jakiegoś czasu robię wielką wymianę bielizny, więc mogę szaleć z nowościami 😉 7zł za 5 par – oczywiście wyprzedaż w Realu 😉
8. i 9. Kolejne skarpetki z wyprzedaży. No nie mogłam się powstrzymać 😀 Te w zeberki? 2,5zł, a potworaski za 1,5zł.  
10. Wkłady chłodzące. Zmyliła mnie nazwa gelpack, bo myślałam, że będą działać jak te chłodzące maseczki na twarz – niestety zamarzły na kamień. Plus taki, że może je też rozgrzewać w mikrofali. 1,5zł/sztukę. 
11. Piżama. Powoli wywalam wszystkie „koszulki do spania” i przerzucam się na piżamy. 20 zł w Realu.
12. Trampki z Lidla. Takie tam pocieszenie po nieudanych zakupach Conversów (jeszcze je dorwę!). O, a może ktoś kojarzy gdzie dostanę klasyczne (czarne, granatowe lub czerwone) w rozsądnej cenie? Te ze zdjęcia kosztowały 25 zł, ale poszły jeszcze szybciej niż haremki. 
13. Brugi, krótkie spodenki do biegania. I znowu kłania się Real – tylko 10 zł kosztowały 😉
 14. Krzesło brazylijskie. Już nie mogę się doczekać, aż będę mogła na nim czytać książkę 😉 A trochę długa droga do tego, bo musimy jeszcze pokombinować z zacienieniem balkonu. 34,99 zł w Biedronce (KLIK!)
I to by było na tyle. W lipcu czeka nas kilka grubszych zakupów, więc raczej sobie na kolejnych wyprzedażach już nie poszaleje 😉 Tzn. muszę sobie kupić kilka klasycznych ubrań – m.in czarne spodnie i marynarkę – kojarzycie w której sieciówce jest rozsądna proporcja cena-jakość?